Cartoon Network Wiki
Advertisement
Cartoon Network Wiki
Scenariusz odcinka


Odcinek zaczyna się widokiem na wejście do centrum handlowego. Do centrum wchodzą dwie dziewczyny.
Tricia Jestem totalnie do tyłu z wiosennymi zakupami, a robię je przecież każdego roku...
Caitlin Och, tak, wiem. Różowy znowu w modzie, a ja nie mam w szafie prawie nic różowego. Dobrze, że sklepy otwierają tak wcześnie.
Obie przyjaciółki patrzą z zachwytem na fontannę w głównym holu.
Tricia Jak w raju...
Caitlin Chodź, mamy tylko osiem godzin. (Tricia łapie Caitlin i ciągnie ją do tyłu) Co? (Tricia wskazuje na podłogę) Och, racja... dzięki.
Caitlin podąża na Tricią w drugą stronę. Łysy mężczyzna idzie tam, którą miała właśnie wybrać Caitlin i zostaje opluty przez trzech chłopców z drugiego piętra.
Stuart Goldstein (dotyka swojej głowy) Ochrona!
Blond chłopiec (śmiejąc się) Powiedz ochronie, że już Cię znamy!
Mężczyzna odchodzi spod miejsca oznaczonego taśmą i kilkakrotnie już oplutego.
Caitlin Więc dokąd teraz lecisz?
Tricia Muszę znaleźć te wysadzane kryształkami japonki, a po lunchu skoczymy na manicure. (odchodzi)
Caitlin Świetnie. Na razie! (wzdycha) Jestem w domu...
Czołówka.
Nikki i Jonesy przechodzą obok cukierni Słodkie Cudeńka. Kiedy mijają ladę, Jonesy wsadza palec w cynamonki i zlizuje lukier.
Jonesy No dobra. Wiem, że to tylko dorywcza robota na lato, ale dzisiaj (bierze głęboki oddech) czuję się jak prawdziwy mężczyzna.
Nikki No tak. Dla Ciebie dojrzałość to odpowiedź na pytanie "Czy chciałby pan powiększyć swój zestaw?".
Jonesy Chyba mylisz pojęcia. Jest pewna różnica między pracą za minimalną stawkę, a proszeniem rodziców o kieszonkowe.
Nikki Wybacz, ale jakoś nie wyobrażam sobie odpowiedzialnego za coś więcej niż własna komórka.
Widok na stoisko zwane Cytryną.
Jonesy Warto jednak próbować. Może to prostsze, niż nam się wydaje. Chociaż założę się, że pod koniec lata będziemy pracować dwa razy więcej. (On i Nikki siadają obok Wyatta)
Wyatt Dowiedziałeś się tego z seriali o gliniarzach i z teledysków, co?
Jonesy Żebyś wiedział.
Nikki Ale najpierw musisz znaleźć kogoś na tyle głupiego, żeby Cię zatrudnił, wiesz?
Jonesy (odchyla się na krześle) Spójrz na mnie. Wyglądam na zmartwionego?
Nikki Raczej nie. (przewraca palcem Jonesy'ego)
Jonesy Ej!
Jen (stojąc w środku Cytryny) Szkoda, że nikt z was nie może ze mną pracować w Tylko Sport, ale oni nie biorą amatorów. Warto było pomęczyć się tutaj przez cały rok. Teraz na pewno mnie przyjmą.
Jonesy (wstaje) Myślałem, że dostałaś tę pracę, żeby zapłacić za swój wypadek.
Nikki Właśnie. Nie walnęłaś minibusem w szopę?
Jen Zamknij się. Najważniejsze, że już nigdy więcej nie będę musiała nosić tej ohydnej czapy.
Nikki (wzdycha) Szkoda. Nie będę już mogła się z Ciebie ponabijać.
Jen Hej, tylko tę pracę mogłam dostać. Nie skończyłam szesnastu lat.
Nikki I właśnie dlatego nie powinnaś była prowadzić minibusa.
Jen Ha, ha. Ale przynajmniej tego lata będziemy tu pracować wszyscy razem. (słyszy chichot) Oto mój pierwszy klient w ostatnim dniu pracy! (zwraca się do Caitlin) W czym mogę służyć?
Caitlin Poproszę energetyzujący koktajl z marakui, ale bez farfocli.
Jen (lekko zirytowana) Mamy tylko to, co w karcie.
Caitlin Och, więc wezmę chyba wodę mineralną. (wyciaga kartę kredytową) Mogę zapłacić kartą?
Jen $2.20? Nie.
Caitlin wyciąga banknot pięćdziesięciodolarowy i daje go Jen. Ta lekko zdumiona patrzy na Nikki i Jonesy'ego.
Jonesy Więc tak wygląda ktoś przy kasie.
Nikki chichocze, a Jen podaje napój.
Caitlin Ej, nie wiecie, gdzie tu są Słodkie Cudeńka?
Nikki Och, to zaraz obok. Tylko koniecznie zamów takie z dziurką w środku. Są o niebo lepsze.
Caitlin Dzięki! (odchodzi)
Jonesy Niezła jest.
Wyatt Ja ją chyba skądś znam...
Jen Chodzi do naszej szkoły, ale przyszła dopiero niedawno. (wzdycha) To dziewczyna, która nigdy nie będzie musiała pracować.
Nikki (warczy) Już jej nienawidzę.
Jonesy (udając kota) Miau. Schowajcie pazurki, dziewczęta.
Jen Jest rozpuszczona. Jedynaczka, której oboje rodzice są lekarzami czy coś takiego...
Jonesy Po co ma pracować, skoro jest bogata. To prostsze.
Jen Skoro mówimy o niepracujących, nie mogę uwierzyć, że nie złożyliście jeszcze podań. Rozmowy kwalifikacyjne trwają już tydzień.
Nikki Wiem, wiem...
Jen Umówiliśmy się, że będziemy pracować w centrum handlowym, żeby być razem. Tylko wtedy uda mi się przetrwać to lato.
Jonesy No i w czym problem? (robi słodkie oczka) Trzeba się tylko uśmiechać, dobrze wyglądać i pamiętać, że to klient ma zawsze rację.
Wyatt (przerywa picie kawy) Czy Ty naprawdę w to wierzysz?
Jonesy Nie.
Widok na sklep odzieżowy Khaki Bazar. Blondynka wita klientów..
Kristen Witam w Khaki Bazar! Życzę miłego dnia!
W sklepie Chrissy i Kirsten stoją przy ladzie i obsługują Caitlin. Dziewczyna daje Chrissy swoją kartę kredytową.
Kirsten (pokazuje brązowy sweter) Czy ten chłopięcy sweterek dla dziewcząt nie jest przecudny?
Caitlin Ależ oczywiście!
Chrissy usiłuje zrobić transakcję z karty kredytowej Caitlin, ale za każdym razem karta zostaje odrzucona. Patrzy na kartę.
Chrissy (podchodzi) Przepraszam Cię, ale Twoja karta jest chyba nieważna.
Caitlin Prawdopodobnie starł się pasek. Spróbuj znowu.
Chrissy (podaje kartę) Może przekroczyłaś limit?
Caitlin (zdziwiona) To karta kredytowa ma limit!?
Chrissy rzuca kartę o ladę i zabiera zakupy Caitlin. Ona i Kirsten patrzą się ze złością na kupującą.
Jude podjeżdża na desce do Cytryny. Zeskakuje i łapie ją tuż przed stoiskiem.
Jude I co tam słychać?
Jen Najwyższy czas, żeby się zjawić. Czy Ty niczego nie bierzesz na serio?
Jude Spokojnie, kapitanie. Zobacz to. (wyciąga swoje ubrudzone musztardą CV) Właśnie stworzyłem swój życiorysik, widzisz?
Jen (obrzydzona) Fuj, co to jest?
Jude Wczorajszy obiad. To był niezły hot-dog...
Jen Lepiej się pospieszcie, bo przegapicie rozmowę kwalifikacyjną.
Wyatt Spoko, mamuśka, zrobi się.
Jonesy Zauważyłaś może, że w tym centrum jest jakieś 10 tysięcy sklepów?
Jude Dokładnie 936. (wszyscy patrzą na niego z zaskoczeniem) Kiedyś z nudów je policzyłem. Nie znoszę być głodny, wracam za sekundę. (wskakuje na deskę i odjeżdża)
Jen (do pozostałych) Świetnie, ale nie jęczcie mi potem, jak na cały rok utkniecie na jakimś stoisku z taco.
Nikki No cóż. Prędzej zobaczysz mnie kulawą albo z widelcem w oku.
Jonesy Hej, tu są niezłe taco.
Jen Mówię tylko, że konkurencja do fajnych sklepów jest duża, bo wszyscy chcą tam pracować.
Jonesy Nie przesadzaj, siostro.
Jen (wkurzona) Nie nazywaj mnie "siostro". Nasi rodzice nie wzięli ślubu, tylko się spotykają. (dzwoni telefon, Jen odbiera go) Halo? Brzmi całkiem nieźle, zaraz będę. (kładzie słuchawkę) Mam rozmowę o 14:30. Chce ktoś poćwiczyć odpowiedzi?
Jonesy, Nikki, Wyatt Nie.
Jen patrzy z niezadowoleniem na resztę.
W Khaki Bazar, Chrissy (trzymająca zakupy Caitlin) niecierpliwie czeka na nią, aż przestanie rozmawiać przez telefon.
Caitlin Ale tato. Potrzebowałam ten nowy skuter, żeby gdzieś pojechać. W starym złapałam gumę. (stłumiony głos ojca) Naprawdę mogę to naprawić?
Chrissy (do Caitlin) Przepraszam, ale masz zamiar kupić te rzeczy czy nie?
Caitlin Chwileczkę. (odchodzi) Wiem doskonale, skąd pochodzą pieniądze. Oczywiście z Twojej firmy.
Wyatt, Nikki, Jonesy i Jude siedzą przy stoliku. Podchodzi Jen.
Jen Cóż, idę na rozmowę. Życzcie mi szczęścia!
Nikki Jakbyś go potrzebowała, to Ty im pokażesz.
Jen Wiem. A gdzie wy chcecie zacząć?
Nikki Biura podróży.
Jonesy A ja w Multikinie. Darmowe filmy!
Jude Sklep dla surferów i skejtów, zdecydowanie!
Wyatt Nudziarstwo.
Jen (zdziwiona) Że co, proszę?
Wyatt A może kawiarenka? Lubię takie klimaty. Kochani, przerwa!
Wyatt zwraca się do namiętnie całującej się nieopodal pary, Jasona i Joanie.
Jude Myślisz, że dzisiaj nas przyjmą?
Wyatt Być może, a co?
Jude (zmartwiony) Sam nie wiem, ziom... ale chyba trochę się boję.
Jen To łatwizna. Bądź uprzejmy i szczery. Pracodawcy to bardzo lubią, wiesz?
Jude Uprzejmy i szczery? Niezła rada. Może się uda.
Jonesy (wstaje od stolika) Więc zróbmy to!
W Khaki Bazar, Caitlin nadal rozmawia przez telefon z ojcem. Pracownice odkładają jej zakupy na swoje miejsce.
Caitlin Daj spokój, tato. Jak mam zapłacić za ten rachunek? (do pracownic) Chwila, proszę ich nie odkładać... (zszokowana) Że co mam zrobić? Mam znaleźć pracę?!
Caitlin zaczyna panikować. W pewnym momencie przychodzi Kirsten z nożycami i przecina kartę Caitlin na pół.
Caitlin Moja karta! (pozornie opanowana) Dobra, znajdę pracę. (obserwuje Kristen spadającą z drabiny, kiedy ta próbuje odłożyć spodnie) Ona znalazła. To nie może być trudne... (odchodzi)
Kristen Jestem dobra!
Jen odbywa swoją rozmowę kwalifikacyjną. Pracodawca kończy przeglądanie jej CV.
Trener Halder Dobra. Dlaczego chcesz tutaj pracować, Masterson?
Jen Ponieważ zawsze chciałam zaprojektować własną linię sprzętu snowboardowego. A pracując tutaj, dowiem się sporo o handlu w przemyśle sportowym.
Wyatt odpowiada na to samo pytanie do swojego pracodawcy.
Wyatt I tak spędzam tu większość wolnego czasu, więc równie dobrze mogę to robić za kasę. (pije kawę)
Rozmowa Jonesy'ego.
Jonesy Ponieważ Multikino to świetne miejsce do podrywania lasek.
Rozmowa Nikki.
Nikki Zbieram kasę na podróże.
Rozmowa Caitlin.
Caitlin Macie może zniżki dla pracowników?
Pracodawczyni (do Jonesy'ego) A gdzie widzisz siebie za 5 lat?
Wyatt (zdumiony) Za 5 lat?!
Nikki Na pewno nie tutaj.
Jonesy Ale za to wiem, gdzie chciałbym być dziś wieczór.
Jude Łażącego z Maorysami po górach Nowej Zelandii.
Wyatt Nie wiem, co będę robił w ten weekend...
Jen Jeżdżącą na desce w drużynie college'u i biorącą udział w igrzyskach olimpijskich.
Trener Halder Jakim drzewem byłbyś, gdybyś się w takowe zamienił?
Nikki (śmieje się)
Caitlin Nosicie takie uniformy? Ten kolor zupełnie mi nie pasuje.
Jonesy Byłbym świątecznym drzewkiem.
Wyatt Myślę, że byłbym... (chichocze) ...klonem.
Jonesy Nie, chwila! Byłbym mleczem.
Caitlin Przemyślę również ten kapelusz.
Jude Myślałem, że to sklep dla skejtów.
Jen Byłabym dębem, bo dęby są silne oraz pomagają innym, stanowiąc ochronę przed słońcem.
Caitlin (dzwoni jej komórka) Przepraszam, może być ważne. (odbiera)
Jonesy Moje największe osiągnięcie? Dwie zbiórki pod koszem w meczu z Jill Anderson.
Nikki Udoskonaliłam podpis mojej mamy.
Jude Zostałem wyzwany i zjadłem robaka.
Jen Jestem zawodniczką drużyny uniwersyteckiej.
Caitlin Zacznijmy od moich przyborów.
Jude Moje najgorsze cechy? Cuchną mi czasem stopy, bo...
Wyatt Cóż, nie mam chyba zaufania do władzy.
Nikki Lista jest długa i bardzo ciekawa.
Caitlin Kiedy byłam mała, dostałam okropną, pomarańczową bluzkę.
Jonesy Nie mam żadnych, jestem super facetem!
Jonesy, Nikki, Wyatt i Jude siedzą przy stole. Wszyscy wyglądają na zmęczonych i przygnębionych.
Jonesy To było straszne.
Caitlin siada nieopodal Cytryny z dużym deserem lodowym.
Pozostali nadal siedzą w przygnębionym nastroju. Szczęśliwa Jen przybiega do stolika.
Jen (radosna) Zgadnijcie, kto został asystentką do spraw klientów w Tylko Sport?!
Nikki Gratuluję. Przynajmniej jednej osobie się udało.
Jen (smutnieje) Więc... nikt z was nie ma pracy?
Jude Cóż, wcale nie tego się spodziewałem.
Jen Było aż tak źle? Przecież to tylko rozmowa.
Wyatt Pamiętasz, jak Jonesy ściągnął mi gacie przed drużyną dziewczyn? To było gorsze.
Jonesy Staraliśmy się tylko o pracę na lato, a to było jak Duńska Inkwizycja.
Wyatt Masz chyba na myśli Hiszpańską Inkwizycję.
Jonesy Nieważne, co za różnica?
Nikki "Moje najgorsze cechy?" Wzięliby mnie, gdybym powiedziała?
Jude Ja im powiedziałem.
Jen (zaskoczona) Serio? A ile ich wymieniłeś?
Jude Siedemnaście. (zdaje sobie sprawę z tego, co powiedział) O rany, może trzeba było kłamać?
Jen Mówiłam, właściwa odpowiedź: czasami pracuję za dużo.
Wyatt Dzięki. Ta informacja przydałaby się jakieś 2 godziny temu!
Mężczyzna w mundurze stoi za rogiem. Patrzy się na grupę przyjaciół, a następnie rusza w ich stronę.
Jonesy (zauważa go) Co?
Strażnik centrum wydaje znaczący gest informując, że ich obserwuje.
Jonesy My nie robimy nic złego! (wkurzony) Rany, ten facet mnie wykończy.
Jen Dokładnie. Nie ma nic lepszego do roboty niż patrzeć na każdego poniżej trzydziestki. (do strażnika) Do pańskiej wiadomości, my też tu pracujemy!
Wyatt Właściwie to jeszcze nie, zapomniałaś?
Jen (panikuje) Nie mogę w to uwierzyć. Będę tu pracować sama? Znowu?
Jude O rany, mieliśmy zaplanowane wakacje. Teraz nie będziemy się spotykać.
Nikki To niewiarygodne. Widzieliście faceta, który gra przy wejściu? Nawet on ma pracę i zawsze przychodzi uśmiechnięty.
Wyatt Zawsze jeszcze mogę grać na gitarze w metrze.
Przyjaciele słyszą pociąganie nosem z sąsiedniego stolika. Patrzą na Caitlin płaczącą nad deserem lodowym.
Nikki (kpiąco) Ooo, nie mieli nowej spódniczki w Twoim rozmiarze?
Caitlin Tak się składa, że staram się o pracę i niestety, nie przyjęli mnie do żadnej.
Nikki Chyba wszystkie miejsca dla zawodowych klientów były zajęte.
Wszyscy zaczynają chichotać.
Jen Ale jesteś wredna...!
Jonesy (wstaje) Lepiej spróbujmy znowu, zanim jedyną wolną posadą będzie sprzedawca taco.
Jen Teraz muszę znaleźć tylko naiwniaka na moje miejsce. (przychodzi jej pomysł do głowy) Hej, nikt z was nie chce?! Zatrudnię kogoś od razu, bez żadnej rozmowy!
Wyatt Tak nisko nie upadliśmy...
Nikki, Wyatt, Jude i Jonesy odchodzą. Jen patrzy na odchodzącą czwórkę, a następnie zwraca uwagę na płaczącą Caitlin.
Jen (do Caitlin) Hej, dlaczego Ty w ogóle szukasz pracy?
Caitlin (płacząc) Mój tata wpadł w szał za ostatnie rachunki. No i teraz każe mi znaleźć pracę. Więc próbowałam wszędzie, ale nikt mnie nie chce...!
Jen Na pewno coś znajdziesz.
Caitlin Nic nie rozumiesz, to takie upokarzające. Nie mogę już nawet... robić zakupów w tych sklepach!
Jen (podaje chusteczkę) Niedobrze, co?
Caitlin (mrukliwie potwierdza i dmucha w nos) Byłam tak zdenerwowana, że jednemu gościowi wylałam kawę na kolana.
Jen Uuu... (pociesza Caitlin) Będzie dobrze, znajdziesz coś.
Jude, Jonesy i Wyatt stoją przed stoiskiem z jedzeniem wydawanym na patykach.
Jude Jedzenie na patykach. Hej, chyba znalazłem miejsce, gdzie spełnię się jako pracownik! (smutnieje) A co, jeśli znowu mi się nie uda?
Jonesy Stary, nie bądź nieśmiały i zastosuj naszą strategię: sprzedaj samego siebie. Nie ma nic złego w maleńkim upiększeniu.
Wyatt Chodzi o kłamstwo?
Jonesy Chodzi o to, żeby robić dobre wrażenie. Oni tego oczekują. A jeśli tego nie zrobisz, sam się pogrążysz.
Wyatt Jesteś pewien? Jen powiedziała, że trzeba być raczej uprzejmym i szczerym.
Jonesy No i jak daleko na tym zajechałeś?
Jude (patrzy na swoje CV) Racja.
Jonesy Jesteś facetem. (popycha Jude'a w kierunku stoiska) Bierz pracę, Jude, bierz pracę. (do Wyatta) Jestem z niego taki dumny...
Jen przegląda CV kandydatów na stanowisko w Wyciskaczu.
Jen Nie. (odrzuca) Nie. (odrzuca i natrafia na wyjątkowo niedbałe CV) Och, nie...
Jennifer spogląda na zapłakaną Caitlin, która brudzi sobie bluzkę gałką lodów śmietankowych.
Jen (do siebie) Ojojoj, będziesz tego żałować... (do Caitlin) Mogę Cię przyjąć do pracy w Wyciskaczu.
Caitlin Naprawdę?! (podbiega do stoiska) To niesamowite!
Jen Oto Twój strój. Możesz się przebrać. (wyciąga fartuch i czapkę w kształcie cytryny)
Caitlin Nie, nie włożę tego...
Jen Jeśli chcesz tu pracować, musisz.
Caitlin Ale będę w tym wyglądała jak wieśniara! Bez urazy.
Jennifer znacząco patrzy się na Caitlin i w milczeniu podaje jej kapelusz. Caitlin bierze kapelusz i zakłada go na głowę.
Jen Pasuje idealnie. A teraz małe szkolenie.
Caitlin Och, wiesz, chciałabym, ale jestem trochę zajęta. (zdejmuje kapelusz) Za godzinę mam z przyjaciółką manicure.
Jen A jak chcesz za niego zapłacić?
Caitlin (zakłada kapelusz z powrotem) Dobra. To co mam robić?
Jen (wyciąga mopa) Zacznijmy od porządków, żebyśmy mogły wcześniej wyjść.
Caitlin Myślałam, że mam robić sok. Nie możemy komuś zapłacić za sprzątanie?
Jennifer wzdycha. Niedługo potem, Jen obsługuje kolejkę klientów w pośpiechu, podczas gdy Caitlin plotkuje przez telefon z przyjaciółką.
Jen (do Stuarta Goldsteina) Chwileczkę, proszę pana!
Caitlin (przez telefon, ignorując klientów) No wiem, tak powiedziałam. No a on mi wtedy na to: "tylko do mnie nie dzwoń". No myślał, że w ogóle miałam zamiar zadzwonić do niego? (Jen podaje jej blender wypełniony lemoniadą) Nie, dzięki, już piłam. (przez telefon) Dokładnie. Przecież on nawet nie jest w moim typie.
Wyatt (wita Jen) Hej!
Nikki Cześć, Jen.
Jen No i jak poszło?
Jude Super, zrobili mnie kierownikiem w Nadziej Mnie.
Jen Och, serio?! Powiedz, jak to zrobiłeś, Jude.
Jude Powiedziałem im, że prowadziłem już dwie knajpy, a oni dali mi pracę. Jonesy mi poradził, no i zadziałało.
Jonesy A nie mówiłem? Zawsze ufaj mistrzowi Jonesy.
Jude Ziom!
Jonesy Ziom!
Przybijają żółwika.
Nikki (zmartwiona) Ale Ty nigdy nie pracowałeś w knajpie. Będziesz odpowiedzialny za całe to jedzenie i wszystkie te patyki?
Jude Rany... chyba mam problem, co?
Nikki I pamiętaj, żebyś nie dłubał w nosie. A co z Tobą, Romeo, znalazłeś coś?
Jonesy (niechętnie) Tak, znalazłem świetną pracę w tej spelunce z lat pięćdziesiątych...
Jen Więc skąd ta mina?
Jonesy Zwolnili mnie 10 minut później.
Jen Och, Jonesy...
Jonesy Co? A skąd mogłem wiedzieć, że kelnerka jest córką szefa?
Caitlin Jest też jasna strona. Prawdopodobnie to rekord.
Jonesy Hej, Ty masz rację. Lubię ją.
Wyatt Ciesz się, że przynajmniej nie musisz hakować w dziale country w Zakręconej Muzyce.
Jude Ale Ty nie cierpisz muzyki country, ziom! Ona jest Twoim śmiertelnym wrogiem!
Wyatt Nowych zawsze dają do działu country. To jest jak rytuał przejścia w społeczeństwie pierwotnym.
Nikki Jestem pewna, że już niedługo przejdziesz do działu normalnej muzyki.
Wyatt Dzięki, liczę na to. Dostałaś pracę?
Nikki Tak, ale nie chcę o tym rozmawiać...
Caitlin Twoja pierwsza praca! Nie cieszysz się?
Nikki (sarkastycznie) Aż ślinię się z radości.
Jen To wspaniale! Teraz pracujemy wszyscy razem!
Nieopodal stoiska przechodzi Tricia. Caitlin zauważa ją i zaczyna machać do niej.
Caitlin Tricia! Tutaj! Tricia!
Tricia rozgląda się na wszystko wokół. Ignoruje z kolei stoisko z lemoniadą.
Caitlin Hej, to ja!
Tricia zauważa Caitlin w stoisku i patrzy się ze zdumieniem.
Tricia O nie, Cait? (podchodzi) Nie za wcześnie na kupno kostiumu na Halloween?
Caitlin Nie, głuptasie. Dostałam pracę.
Tricia Ale... po co?
Caitlin Chcę udowodnić tacie, że potrafię zarobić pieniądze. Umiem już zrobić sok!
Caitlin podnosi blender, jednocześnie uderzając w kubek z sokiem. Sok rozlewa się na spodnie Tricii.
Caitlin (skruszona) Wybacz...
Tricia Chyba nie możemy się już przyjaźnić, Cait.
Caitlin Ale... o czym Ty mówisz?
Tricia To nic osobistego, tylko że... masz na sobie ten kapelusz, Cait. I poliester... wybacz. (odchodzi)
Caitlin (zszokowana) Nie rozumiem... była moją najlepszą przyjaciółką przez cały rok. Jak mogła mi to zrobić?
Wyatt Ale przyjaciółka... poza tym, kto dzisiaj ocenia ludzi po ubraniu?
Caitlin ze wstydem podnosi rękę.
Caitlin Ja nie zrobiłabym tego przyjaciółce! (prawie płacząc) Miałyśmy tyle wspólnego, jak zakupy i... czekolada...
Jude Jeszcze znajdziesz sobie lepszych przyjaciół. Zostaw ją.
Caitlin Dzięki za pocieszenie.
Jude (na cały głos) Umieram z głodu! (normalnym tonem) Idzie ktoś ze mną na taco?
Jonesy Ja idę.
Jude i Jonesy odchodzą.
Dziewczyna z aparatem na zęby i czapką w kształcie taco mówi do mikrofonu.
Julie Witam w Cudownym Taco, gdzie małe taco zabije Twój głód. Co mogę podać?
Jonesy Czuję straszliwy głód czający się we mnie!
Jude Tak, a jakież to jedzonko zdoła go pokonać?
Jonesy Ptak?
Jude Makaron?
Jonesy, Jude Nie, tylko Cudowne Taco! (imitują pozę superbohatera)
Julie Słuchajcie. Doskonale wiem, że się ze mnie nabijacie.
Jonesy Co? O nie nie nie. My uwielbiamy Cudowne taco!
Jude Niech żyje Cudowne taco.
Julie (oburzona) Dwa taco, już je podaję.
Jude (do mikrofonu) W imię jedynej prawdy, pospiesz się, kobieto!
Julie wyrzuca kurz z szufelki na jedną porcję przekąski. Chwilę później pluje na oba taco i podchodzi do Jude'a i Jonesy'ego.
Julie (podaje) Bardzo proszę! (złowieszczo) I smacznego...
Jude i Jonesy odchodzą.
Jonesy (gryzie taco) Nie chciałbym tam pracować, ale robią naprawdę niezłe taco.
Caitlin i Jen sprzątają stoisko. Dzwoni telefon Caitlin.
Jen Obiecałaś, że koniec z telefonami.
Caitlin Dobra. Powiem, że oddzwonię.
Caitlin sięga po swój telefon i przypadkowo strąca go do blendera. Równie przypadkowo włącza blender, a wirujące ostrza niszczą telefon i ochlapują sokiem Jen.
Jen (zniecierpliwiona) Dość tego! Nie wytrzymam z Tobą! Jesteś najbardziej nieodpowiedzialną, niezdarną i rozpuszczoną siksą, jaką znam! (pokazuje jej grejfrut) Ten grejfrut ma większe poczucie odpowiedzialności niż Ty! On przynajmniej wie, po co się tutaj znajduje! Wiedziałam, że jeszcze będę tego żałować.
Trener Halder Masterson!
Jen zauważa Trenera Haldera, patrzącego się na nią ze złością.
Jen (zawstydzona) Trenerze? Co pan... tutaj robi?
Trener Halder Cisza na boisku! Słyszałem Twój napad złości. Rozczarowałaś mnie. Myślałem, że przyjmę Cię do sklepu, ale chyba się pomyliłem.
Zapada przejmująca cisza. Nagle Caitlin zabiera głos.
Caitlin Nie mylił się pan. Jen jest najbardziej cierpliwą osobą, jaką znam. Przez cały dzień zachowywałam się jak królewna, a ona była dla mnie miła. Nawet kiedy rozlałam sok na jej buty, które swoją drogą są bardzo ładne. Jen ma rację. Ja jestem nieodpowiedzialna, a ona pomaga mi się zmienić. Radzę panu ją zatrudnić.
Trener Halder Ha, no dobra. (do Jen) Dam Ci drugą szansę, ale lepiej, żebyś nie nawaliła. Zrozumiano?! (odchodzi)
Jen (salutuje) Tak, tak jest! (do Caitlin) Skąd Ty wzięłaś to przemówienie?
Caitlin Sama nie wiem! Nie chciałam, żebyś straciła przeze mnie pracę.
Nikki To miłe z Twojej strony.
Jude A więc zostaje w Wyciskaczu, prawda?
Jen Tak.
Caitlin (podekscytowana) Nadal chcesz, żebym pracowała? Myślałam, że mnie wylejesz...
Jen No cóż... nie wydaje mi się, żeby ten kapelusz bardziej komuś pasował, a Ty nie jesteś taka zła.
Jonesy Witamy w Cytrynie! (podchodzi ku Caitlin) Więc jakie masz plany na dzisiaj?
Jen (rzuca w niego ręcznikiem) Nie! Pa, Jonesy. Zły chłopczyk!
Jonesy (śmieje się) Dobra, dobra...
Caitlin Ten kapelusz jest okropny...! Na szczęście noszę go tylko do czasu spłacenia taty.
Jen Ile dokładnie wydałaś z jego karty?
Caitlin A ile kosztują dwa skutery? I nowa wiosenna garderoba? I dwie pary butów? O, i torba.
Nikki (chichocze) Lepiej przywyknij do tego kapelusza, bo trochę tu pobędziesz.
Jen i Caitlin sprzątają stoisko, podczas gdy cała czwórka siedzi przy stoliku. Nikki wstaje.
Nikki Muszę lecieć, zaczynam dzisiaj szkolenie. A swoją drogą, nie wierzę, że skusiliście się na Cudowne Taco. Wiecie, że ona pluje do jedzenia?
Jonesy Co? Chcesz powiedzieć, że robi to zawsze?
Nikki Nie. Tylko tym, których nie lubi.
Jonesy usiłuje powstrzymać się przed wymiotowaniem. Jude wpatruje się w ostatni kęs swojego taco i postanawia go zjeść.
Jen (do Nikki) A gdzie Ty właściwie pracujesz?
Nikki Nie powiem tego głośno. Zbyt straszne...! (odchodzi)
Wyatt Nie, muszę to zobaczyć. (wstaje i idzie za Nikki)
Jen No właśnie. (zdejmuje strój i zamyka stoisko) Chodź!
Caitlin Dokąd idziemy?
Jen (prowadząc Caitlin) Zobaczysz!
Nikki zatrzymuje się przed swoim sklepem i patrzy na niego ze strachem. Jej przyjaciele zatrzymują się kilka metrów za nią. Nikki powoli podchodzi do sklepu.
Nikki (w myślach) Kasa na podróże, kasa na podróże, kasa na podróże, kasa na podróże...
Chrissy (wyskakując) Witamy w Khaki Bazar!
Kristen, Kirsten Witamy w Khaki Bazar!
Jonesy chichocze. Reszta przyjaciół uśmiecha się na widok pecha Nikki.
Jonesy Ale jaja...
Jen Nie mogę w to uwierzyć.
Klony Witamy w Khaki Bazar!
Pracownice Khaki Bazar (potocznie zwane Klonami) podchodzą do Nikki i prowadzą ją do sklepu.
Nikki (wkurzona) To chyba będzie bardzo długie lato...
Reszta przyjaciół śmieje się z pechowego położenia Nikki.
Koniec.
Advertisement